AI SDLC, czyli jak wytwarzać AI bezpiecznie i efektywnie

Michał Nowakowski · 10 sierpnia 2026

Dość często w swoich szkoleniach mówię o czymś takim jak Software Development Life Cycle, czyli właśnie ⚠️ SDLC ⚠️ . A czym to właściwie jest?

AI SDLC. Uczę tego w szkole i na studiach, a wszystko to jak krew w piach... SDLC or not to SDLC.

Mocno zacząłem, ale już łagodzę. Dość często w swoich szkoleniach mówię o czymś takim jak Software Development Life Cycle, czyli właśnie ⚠️ SDLC ⚠️ . Budzi to zazwyczaj ciekawość, trochę strach (szczególnie, jeżeli jesteśmy nieco mniej "techniczni), czasami prawdziwą ekscytację (jeżeli jednak bliżej nam do inżyniera).

Warto więc, żebyśmy spróbowali przez to przebrnąć i umiejscowić w "przestrzeni" AI Governance. A dlaczego? Dlatego, że to właściwie kluczowy element całego procesu, który obsługujemy zarządzając projektowaniem, rozwijaniem i stosowaniem różnych rozwiązań AI & Data w naszej organizacji. I dlatego, że prawidłowe zarządzanie ryzykiem AI od nas tego wymaga.

Typowy proces SDLC 👨🏻‍💻 zakłada, że wykonujemy "jakieś" działania w ramach 5-8 typowych faz, z których każda ma swoją specyfikę, ale też interesariuszy i osoby odpowiedzialne (w idealnym stanie jest to spięte z matrycą SDLC). Każda też sprowadza na nas inne problemy i wyzwania, które nie zawsze udaje się nam rozwiązać.

💥 Co ciekawe 💥, wielu developerów jako jeden z głównych blokerów realizacji inicjatyw wskazuje słabo przygotowane wymagania biznesowe i projektowe, bo najczęściej ludzie z biznesu przychodzą do IT i mówią "weź i zrób". No, a tak to nie działa. No może czasami, ale słabo.

W każdym razie każdy etap powinien mieć przypisane konkretne zadania i osoby, które je wykonują. Ktoś powinien z kolei weryfikować czy jest to rzeczywiście realizowane, choć - w praktyce - jest to dość często wolna amerykanka. Winę za to ponosić może wiele stron, więc nie szukajmy zbyt długo.

I teraz pojawia się AI Governance. W modelowym podejściu wzmocnionym o aspekty AI wymagamy więcej. Nie ma znaczenia czy patrzymy na ISO 42001 czy AI Act, albo nawet na oba "standardy". Nasz proces wytwórczy musi zwiększyć się o kolejne AI checkpoints ✅ ❌. Te punkty stają się o tyle istotne, że mogą jednocześnie stanowić bramki decyzyjne, ergo "niezaliczenie" może doprowadzić do tego, że projekt nie przejdzie do kolejnej fazy. I dlatego często w powietrzu czuć opór.

No bo jak to? Kolejne utrudnienia, jak chociażby checklisty AI Act? Dodatkowe wymagania w zakresie ryzyk (AI)? Kolejne mapowanie zasobów? Ehh, komu by się chciało.

No właśnie, tylko że AI Governance w sensie operacyjnym wymaga, aby nie ograniczać się tylko do modyfikacji dokumentu i procesu, ale też kontroli nad realizacją. Osoba wyznaczona do koordynacji, np. AI Steward, będzie tutaj czuwała nad tym czy 🎯 wszyscy wszystko 🎯 zrobili, a jeżeli nie to przyciśnie.

Mało tego - AI Governance będzie kładło nacisk na weryfikację tego z czego korzystamy tworząc kod, integrując go z systemami czy w inny sposób wspomagając się w przygotowywaniu rozwiązań - czyli taka kontrola Shadow AI. A tego to już za wiele...

Zainteresowani pogłębieniem? Dajcie znać!

Grafika przygotowana na bazie własnych materiałów i przy wsparciu Sonnet 5.0.

← Wszystkie wpisy · Strona główna

Część treści serwisu Legal Architect powstała przy wsparciu AI, również na etapie opracowania pojedynczych fragmentów. Informacja ta nie oznacza, że każdy materiał lub cytowane źródło zostały wygenerowane przez AI.