Deepfake, treści syntetyczne i art. 50 AI Act

Michał Nowakowski · 31 lipca 2026

Kogo i czego dotyczą nowe przepisy AI Act w zakresie przejrzystości, które wejdą w życie 2 sierpnia?

A wiecie co? A powiem Wam, że coraz bardziej przekonuję się, że AI Act jest złym aktem prawnym.

Nie dlatego, że jego cele są nieodpowiednie, że ma zabić biznes czy faworyzuje określone grupy. Tutaj mi się nie zmieniło. Nadal uważam, że jest potrzebny i założenia były słuszne. Tyle, że wykonanie jest marne. I z każdym kolejnym etapem wdrożenia coraz bardziej to widzę.

Od jakichś dwóch tygodni z różnych źródeł płyną prośby, aby wyjaśnić jaki jest wpływ art. 50 - zasady dotyczące przejrzystości, wiecie deep fake etc - na przeciętnego użytkownika. No i na biznes też, choć może to akurat media interesuje najmniej. Może i słusznie, a może nie do końca.

W każdym razie jest tak, że dzisiaj media, które mają tłumaczyć przeciętnemu Kowalskiemu czy Kowalskiej jak AI Act wpływa na to co widzi lub czyta w internecie, aby to zrozumieć muszą się doktoryzować, żeby wyłapać wszystkie niuanse. No bo przecież rozporządzenie:

  • wprowadza różne pojęcia jak treści syntentyczne czy deep fake, a nawet treści o WYRAŹNIE satyrycznym czy artystycznym charakterze,

  • różnicuje obowiązki ze względu na podmiot stosujący (może być nim też osoba fizyczna, ale nie taki przeciętny Kowalski, a zawodowiec) i dostawcę, którzy też są odpowiednio zdefiniowani i mają nieco inne, ale podobne obowiązki,

  • Komisja daje wytyczne, w którym staraj się to wyjaśnić i jednocześnie uruchamia dodatkowe QnA, które jednak wszystkiego nie wyjaśnia, a gdzieś w tle są też jakieś dobre praktyki etc.,

  • terminy się po...sypały za sprawą Omnibusa, który dodatkowo jeszcze namieszał coś nie przy "50", ale praktykach zakazanych, a tam też ciekawe tematy.

I teraz człowiek, który prawdziwie chce to zrozumieć (a uwierzcie mi, że są tacy) zagadnienie, zanim opowie o nim obywatelom, musi szukać, zbierać dodatkowe materiały i ekspertyzy, dociekać, mierzyć się z różnymi interpretacjami i niedomówieniami.

Sam się raz porządnie zakręciłem przy tych przepisach, a przecież w tym siedzę. A te obowiązki mają OGROMNE ZNACZENIE dla Kowalskiej i Kowalskiego. Co im da "oznaczenie AI-generated", jeżeli nie będą rozumieć jakie są tego konsekwencje i czy to rzeczywiście oznacza, że to co widzę lub czytam to nieprawda? Bez edukacji i budowania kompetencji cyfrowych niewiele to wszystko da.

(...) wszystko to jak krew w piach. I choć winy za to nie ponoszą kiepskie przepisy - tak, uważam że są kiepskie - to jednak przynajmniej przy jasnym i zrozumiałym prawie byłoby łatwiej. A kto powinien się bardziej zaangażować? Myślę, że przeczytacie o tym jeszcze w ten weekend lub na początku przyszłego tygodnia.

Tymczasem idę czytać AI Act po raz kolejny. Wiem, są lepsze pomysły na wieczór, ale co zrobić ; ) Kocham to!

← Wszystkie wpisy · Strona główna