Unijne regulacji to śmierć innowacji?

Michał Nowakowski · 14 czerwca 2026

Czy unijne regulacje (w tym AI Act) rzeczywiście blokują biznes? A może takie myślenie wynika z braku odpowiedzialności za ryzyko?

Obecna "sytuacja" (jej "wyjątkowość" wykreowaliśmy sami) obnaża kolejny raz wyraźny brak zrozumienia pomiędzy światem biznesu/IT a "tymi od tworzenia problemów", czyli prawników, inspektorów, bezpieczników oraz oczywiście legislatorów.

Przez media przetacza się wyraźna dyskusja na temat tego jak to Unia Europejska 🇪🇺 "kolejny raz przez swoją nieudolność" doprowadza do ✋🏻 innowacji i zabijania kolejnych gałęzi biznesu. Ze wzruszeniem przeczytałem sarkastyczny post jednego z liderów AI w Polsce (kolejny raz z szacunku dla autorytetu pominę kto), który wyśmiewał unijne regulacje.

Jest to dość zabawne, gdy korzysta się z unijnych dotacji i programów na rozwój nauki💰. No, ale zostawmy to. Każdy ma prawo do swoich opinii. Moja opinia też może zostać zmieciona.

W czym leży problem? Moim zdaniem w braku odpowiedzialności za ryzyko. Rozdźwięk pomiędzy biznesem/IT a "tymi siejącymi zło" wynika z braku tej odpowiedzialności u tych pierwszych.

No bo tak. Jeżeli odpowiadam za dostarczenie rozwiązania o określonej funkcjonalności 🛠️, ale nie odpowiadam za ryzyka z tym związane, to nie czuję ciężaru odpowiedzialności za to jak ryzyko się zmaterializuje. Rzadko kiedy empatycznie wchodzimy w buty innych i przykładamy wagę do tego, co mogą stracić.

A tymczasem "ci drudzy" mają za zadanie zarządzać ryzykiem. Ich rolą jest robić to w taki sposób, aby biznes działał, ale i był bezpieczny (także w kontekście zewnętrznej odpowiedzialności).

I tu wchodzą w grę akty prawne i regulacje, które zdaniem wielu są "głównym problemem UE". Ich brak, jakkolwiek wydaje się kuszący, spowodowałby że stracilibyśmy oparcie. Oparcie, ale i punkt odniesienia, który pomaga nam lepiej zarządzać ryzykiem.

Dzięki regulacjom możemy też oczekiwać (jakkolwiek to dalej oświadczenia), że dostawca zapewnia odpowiedni poziom [tutaj wpiszcie X, Y, Z]. Daje nam to większą przestrzeń do działania. Jakkolwiek wydaje się to paradoksalne. Można rzecz jasna iść po bandzie, ale hej - to nie 🇺🇸. No właśnie, to zupełnie różne światy, które dzieli nie tylko Atlantyk, ale też podejście do wartości i doktryna ekonomiczna.

Unijne prawo nie jest najlepsze, to prawda. Historia z AI Act pokazuje, że można spaprać naprawdę dobre rozwiązania, ale z drugiej strony w 🇧🇪 pracują nad poprawą. Nie jestem zadowolony z Omnibusa, ale jest to przecież jakiś rodzaj autokorekty.

Spójrzcie też na ustawę o systemach AI, które niedawno przeszła przez Sejm za sprawą ciężkiej pracy Dariusz Standerski, PhD. Ona też nie jest idealna i sam pewnie sporo bym do niej dorzucił, ale gdyby nie AI Act, to prawdopodobnie moglibyśmy się jej nigdy nie doczekać. A tak dla biznesu pojawią się:

  • wiążące interpretacje,

  • piaskownice regulacyjne, które mogą pomóc mniejszym podmiotom w spełnieniu niektórych wymagań (np. w zakresie systemu zarządzania jakością).

Do tego różne działania interpretacyjne, komunikacyjne i portale informacyjne z narzędziami. Nie warto patrzeć jednokierunkowo. Za wszystkim jest jakiś plan.

← Wszystkie wpisy · Strona główna